#1.13 Sztuka we wnętrzu. Odcinek dobroczynny - Drzwi drewniane wewnętrzne i zewnętrzne najwyższej jakości
PRAWDZIWE DRZWI
Powrót do listy wpisów

#1.13 Sztuka we wnętrzu. Odcinek dobroczynny

2 listopada 2020
Udostępnij wpis

To był wrześniowy poranek. Być może bardzo podobny do dzisiejszego. Dokładnie 80 lat temu. Marcel, Jacques, Georges i Simon poszli na wycieczkę w góry. Marcel zabrał ze sobą psa Robota. Cała czwórka bawiła się świetnie, aż w pewnym momencie…

❗️ Przed rozpoczęciem słuchania pamiętaj ❗️

👍 SUBSKRYBUJ kanał >> YouTube <<  👍

 

Odkryj nas na >> Spotify <<

Odkryj nas na >> Google Podcasts <<

Odkryj nas na >> Apple Podcasts <<

Weź udział w >> licytacji <<

 

Z trzynastego odcinka podcastu dowiesz się:

Jaką mamy dla Ciebie niespodziankę w tym odcinku?

Ile warte są chłopięce przysięgi?

Co nie zmieniło się od czasów paleolitycznych łowców z Lascaux?

Kto ma prawo wyrokować, co smakuje, pasuje i sprawdza się na drodze?

Jakie dzieło sztuki wybrać do swojego wnętrza (sztuka we wnętrzu)?

Jakich obrazów warto unikać na początku przygody ze sztuką?

Czy rama obrazu może być prawdziwym dziełem sztuki?

Gdzie szukać inspiracji?

 

 

Sztuka we wnętrzu i co dalej? Marka CAL prawdziwe drzwi zaprasza na kolejne odcinki. Czekając na nie możesz zajrzeć na nasz >> blog <<

Razem z CAL zaprasza Krzysztof Szubzda

#PodcastBudujący #PrawdziweDrzwi #DrzwiCAL #BudowaDomu #DrzwiWewnętrzne #BudujemyCALpoCALu #JakWybraćObraz #MagdalenaLenartowicz #BajkaSuwałki

 

Transkrypcja podcastu dobroczynnego o sztuce we wnętrzu

 

To był wrześniowy poranek. Być może bardzo podobny do dzisiejszego. Dokładnie 80 lat temu. Marcel, Jacques, Georges i Simon poszli na wycieczkę w góry. Marcel zabrał ze sobą psa Robota. Cała czwórka bawiła się świetnie, aż w pewnym momencie… Robot zniknął. Po kilku godzinach gorączkowych poszukiwań, chłopcy znaleźli psa w wielkiej grocie ozdobionej malowidłami monumentalnych byków, koni i jeleni. Cała czwórka przysięgła sobie, że nikomu nie powie o tajnej grocie. Ale wiadomo, ile warte są chłopięce przysięgi. Dziś jaskinię w Lascaux znają wszyscy. Wiemy też, że 20 tys. lat przed wizytą czwórki francuskich nastolatków osiedlili się tam pierwsi ludzie i żeby uprzyjemnić sobie życie w ponurej jaskini, stworzyli po raz pierwszy coś, co nie miało żadnych wartości praktycznych, ale ogromne wartości estetyczne i duchowe. To była sztuka.

Kiedy człowiek wyprowadził się z jaskiń, nie rozstał się ze sztuką. Malowidła egipskich bóstw dalej zdobiły ściany grobowców, Sumerowie z muszli, pereł i lazurytów układali na mozaikach groźne sceny bitewne, Grecy i Rzymianie z upodobanie stawiali w swoich atriach nagie boginie i ozdobne fontanny. Potem sztuka zadomowiła się w średniowiecznych świątyniach, w renesansowych dworach, a przedstawiciele dziewiętnastowiecznych elit czuli się wręcz w obowiązku, by ozdobić swój dom jakąś impresjonistyczną perełką z kolekcji Moneta czy Renoira. Z Van Gogha raczej nie – jego cudaczne słoneczniki i kompulsywne selfiaczki w kapeluszu bez kapelusza, z uchem i bez ucha raczej się nie sprzedawały.

Potem przyszedł wiek dwudziesty, pojęcie sztuki zredefiniowało się i poszerzyło, ale jedno rzecz nie zmieniła się od czasów paleolitycznych łowców z Lascaux – cały czas chcemy mieć w domu coś działa na nasze emocje. I co ciekawe, wciąż bardzo często są to konie oraz jelenie. Byki jakby trochę mniej. Posągi i fontanny w ogródkowych atriach przy żwirowanym podjeździe też mają się całkiem nieźle.  Bez względu jednak na to, czy otaczamy się dziełami wielkich artystów za setki tysięcy dolarów czy obrazami ulicznych malarzy, czy nawet gipsowym kiczem, każdy przejaw sztuki jakoś nas wzbogaca, zdobi nasze wnętrze, łagodzi obyczaje, wpływa na polepszenie relacji międzyludzkich, pobudza kreatywność i podnosi ducha.

No dobra, przekonał mnie pan – słyszę uszyma wyobraźni – ale, co zrobić, jeśli ja nie znam się na sztuce. Oryginał Renoira i goła babka z tygrysem na tle wodospadu wywołują u mnie identyczne doznania estetyczne. Czy w moim przypadku, nie będzie bezpieczniej zrezygnować ze sztuki w domu? Coś w tym pytaniu jest. Ale spokojnie, moi drodzy, ze sztuką jest dokładnie tak samo jak z samochodami, kuchnią, czy modą. Nie tylko znawcy mają prawo jeść, ubierać się i kupować auta, nie tylko oni mają prawo wyrokować, co smakuje, pasuje i sprawdza się na drodze. Jeśli potrafisz wypowiedzieć się na temat nowego SUV-a sąsiada, butów koleżanki i rosołu z kaczki w wykonaniu teściowej, to znaczy, że jesteś w stanie poznać się też na sztuce. Trzeba tylko zjeść więcej niż jeden rosół, śledzić z grubsza trendy motoryzacyjne i lubić modne buty.

Dokładnie tak samo jest ze sztuką. Im więcej zobaczysz, im bardziej to polubisz, im pilniej będziesz śledził trendy, tym lepszy będzie Twój wybór.

I tu właściwie powinienem postawić kropkę i życzyć wam udanych zakupów, albo wygranej licytacji w galerii obrazów, ale jeśli nie macie ciągle pełnego zaufania do swego gustu i potrzebujecie jeszcze kilku wskazówek w kwestii sztuki współczesnej, to proponuję na początek nie kupować do swoich salonów obrazów o krzykliwych kolorach, wzbudzających silne emocje, niosących drastyczny przekaz, a nawet zrezygnować z chochlików, wygłupów i artystycznego dowcipu. Takie rzeczy robią bardzo dobre pierwsze wrażenie, a szybko zużywają się wizualnie. Sprowadzając wielką sztukę do waszego wnętrza, spróbujcie zastanowić się, czego w nim brakuje, co by z nim mogło twórczo współgrać. Albo co by z nim mogło twórczo kontrastować? Jeśli zdecydujecie się na obraz, pamiętajcie, że jego ważną częścią jest rama. Kiedyś pewien paryski ramiarz powiedział mi, że obrazy to tylko dodatki do ram. Tu akurat trochę przesadził, ale rama rzeczywiście może być małym dziełem sztuki, który pomoże obrazowi wejść w lepszą interakcję z waszym wnętrzem. Pomyślcie o ramie jak o pośredniku pomiędzy waszym światem a światem sztuki.

Jeśli po tylu różnych radach wciąż nie wiecie, na co się zdecydować, to oznacza to tylko tyle, że jesteście bardzo wrażliwymi, choć jeszcze nie wprawnymi koneserami sztuki. Może więc nie skupiajcie się na tym etapie na walorach artystycznych, analizie stylu, narracji i przekazu dzieła, ale ograniczcie się w wyborze do koloru. Pomyślcie o swoim ulubionym, albo o kolorze, który świetnie odnalazłby się w docelowym wnętrzu. Jeśli potrzebujecie nadać mu więcej energii, z pomocą przyjdą czerwienie i żółcie. A może wręcz przeciwnie, chcecie nieco uspokoić się przy obrazie – wówczas warto poszukać czegoś w odcieniach błękitu i szarości. Zieleń też może zadziałać relaksująco, pod warunkiem, że nie będzie to neonowe szaleństwo seledynów, albo schizoidalne butelkowe odcienie. Choć jeśli butelkowa zieleń wprawia cię w świetny nastrój, to nie ma najmniejszego powodu, żebyś stosował się do ogólnych sugestii. Ogólne sugestie dotyczą tylko ogółu. Bezpiecznie jest też wybrać abstrakcję o regularnych rytmach, spokojnych przebiegach i stonowanej kolorystyce, ale jeśli masz naturę buntownika, nie musisz działać bezpiecznie. Bezpieczną klasyką będą również pejzaże albo portrety. Jeśli szukacie czegoś odważniejszego, skierujcie uwagę na martwe natury, a jeszcze odważniejszym sugeruję – akt.

No i to tyle. Inspiracji szukajcie u znajomych koneserów, przeglądajcie albumy, odwiedzajcie galerie sztuki. Każde obcowanie ze sztuką rozwija i wzbogaca. A właśnie, a propos wzbogacenia. Obraz młodego, dobrze sprzedającego się artysty to świetna inwestycja finansowa. Obraz słabo sprzedającego się artysty może się okazać jeszcze lepszą inwestycją – w końcu dziwaczne słoneczniki i postimpresjonistyczne selfiaki van Gogha warte są dziś miliony, a bizony z Lascaux są tak cenne, że 80 lat po ich odkryciu, oglądać je może tylko kilku wybrańców i to nie częściej niż dwa razy w miesiącu.

Wasz dom też może być taką jaskinią sztuki. 

 

 

PODOBAŁA CI SIĘ AUDYCJA?

Zapisz się na newsletter, a zawsze wyślę Ci e-mail, gdy ukaże się kolejny odcinek Podcastu Budującego.

Sylwia Ciszewska Szefowa CAL
Klauzula informacyjna
Z newsletteru będziesz mógł w każdej chwili zrezygnować. Administratorem Twoich danych osobowych będzie Z.S.B. CAL Z. Cywiński i wspólnicy Sp. J., ul. Piaskowa 5, 16-400 Suwałki (ado@drzwi-cal.pl). Twoje dane będą mogły zostać przekazane podmiotom pomagającym Nam w działaniach związanych z marketingiem Naszych produktów oraz innym podmiotom uprawnionym na podstawie obowiązującego prawa. Więcej informacji o newsletterze i przetwarzanych w ramach niego danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.

Dodaj komentarz

Pliki cookies na stronie są używane przez Z.S.B. CAL Z. Cywiński i wspólnicy Sp. J. i partnerów zewnętrznych, w celach: prawidłowego wyświetlania treści, korzystania z narzędzi analitycznych, marketingowych i wtyczek społecznościowych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce prywatności. Możesz zmienić lub wyłączyć stosowanie cookies w przeglądarce. Wyświetlając stronę bez zmiany ustawień przeglądarki akceptujesz stosowanie plików cookies. Rozumiem